poniedziałek, 4 listopada 2013

Ręcznie malowane T-shirty

A teraz coś ręcznie malowanego, czyli malunki na T-shirtach :) 


*****
Coś tam tą moją łapką potrafię zmalować i postanowiłam, że zacznę robić  koszulki ręcznie malowane. Zazwyczaj są to koszulki dziecięce, ale również zdarzają się i zamówienia na duży format  ;))
Chciałam Wam pokazać koszulkę, która chyba najwięcej trudności mi sprawiła, bo wbrew pozorom ciężko jest namalować planetę :) Jest technika malowania sprayem, ale farbami (przynajmniej dla mnie) był to nie lada orzech do zgryzienia ;) Zamówienie dostałam od studentów informatyki, którzy chcieli sprezentować koszulkę swojemu wykładowcy Wilczkowi.  Dostałam gotowy motyw, który musiałam przenieść na koszulkę. Dodatkowo doszedł napis ORLACE. Po sporej zagwozdce, jak namalować planetę ( z początku wychodziły mi tylko plamy w żaden sposób nieprzypominające kratery planety), próbach i błędach w końcu wyszedł  zamierzony efekt. Studenci byli zadowoleni, a jak oni, to i ja!  

*****

Tutaj powrót do dzieciństwa i moich ulubionych bohaterów z kreskówek. Raphaelo z Wojowniczych Żółwi Ninja. Koszulka jest wysokogatunkowej bawełny 185g/m2, namalowana farbami akrylowymi. Farby sa ekologiczne i nie wywołują reakcji alergicznych. Dla utrwalenia całość pokrywam specjalnym medium do tekstyliów i dodatkowo utrwalam poprzez wysoką temperaturę.


*****

 Ludzie często pytają o żywotność koszulek ręcznie malowanych. Odpowiadam wtedy, że każda koszulka nawet z nadrukiem prędzej, czy później ulega zniszczeniu. Wcale nie jest powiedziane, że koszulki ręcznie malowane mają krótszą żywotność od tych drukowanych. Jeżeli dbamy o koszulkę, pierzemy ją wg zaleceń, czyli ręcznie w temperaturze 30*C lub w pralce ustawionej na program dla delikatnych ubrań, wtedy może wytrwać długo, a niekiedy dłużej niż badziewnie zrobiony sitodruk. Mam koszulki już przeszło rok i kondycyjnie malunek lepiej wygląda od niejeden drukowanej...




*****
"Miłość jest taka piękna, gdy spotyka dwoje ludzi, a tak nieszczęśliwa, gdy tylko jednego..."

*****

Koszulka z bardzo cienkiej i tandetnej bawełny. Kupiona była w którymś molochu na próbę i właściwie od niej zaczęła się moja przygoda z malowaniem T-shirtów ;) 



*****
Krzyż Ankh

*****


Cdn... ;)

3 komentarze:

  1. Cuda, ale smok powalił mnie na kolana. Moze w prowadzeniu bloga jesteś początkująca, ale widać, że dotychczas czasu nie marnowałaś :). Zdolniacha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :) Od smoka wszystko się zaczęło... :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Przydatne informacje - dzięki! Właśnie się przymierzam do malowania koszulek i na pewno skorzystam z porad! A Twoje koszulki faaajne! :))

    OdpowiedzUsuń